Misje OFM - serwis informujący o działalności misyjnej Zakonu Braci Mniejszych Polskiej Prowincji Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny

Serwis informujący o działalności misyjnej Zakonu Braci Mniejszych Polskiej Prowincji Wniebowzięcia N.M.P. w Katowicach - Panewnikach


  < strona główna
 


 

 

 

 

 

 

 

    28 grudnia 2014

 

Witam wszystkich przyjaciół misji franciszkańskich.

 

 

 

 

 

 

 

Przed świętami wróciłem z objazdu wiosek. Aby dojechać z Dembia do Derbissaki potrzeba było 5 dni. Zabrałem 5 drwali, zapas jedzenia, siekiery itd. Pierwszego dnia zrobiliśmy 22 km. Dotarliśmy na miejsce gdzie kilka lat temu w czasie solidniej burzy zwaliło się ponad 30 drzew. Miejscowi zrobili objazd ale bardzo zły i długi, postanowiliśmy otworzyć starą drogę. Wcześnie rano drwale zabrali się do roboty, po godzinie zrobiło się ciemno i lunął solidny deszcz a moje łóżko zostało koło samochodu, była na nim plandeka ale i tak materac przemoczony. Całe popołudnie próbowałem go suszyć ostatecznie na noc musiałem na nim położyć ceratę ze stołu. Drwale nie dali rady usunąć wszystkie powalone drzewa i musieliśmy zostać jeszcze jeden dzień w tym samym miejscu. Czwartego dnia przeprawa przez rzekę po kamieniach. Samochód nie ma napędu na przednie koła, bardzo trudna jazda, nie szło wyjechać na stromy brzeg. Dotarliśmy do opustoszałej wioski Sangarigu, ludzie opuścili wioskę po napadach uzbrojonych bandytów po wiosce nie ma śladu, kościół zarośnięty a dach zjedzony przez termity. Do Derbissaki dojechaliśmy po pięciu daniach (wycięliśmy ponad sto zwalonych drzew, niektóre miały średnice ponad metr). W drodze powrotnej z Derbissaki dotarliśmy prawie po ciemku do Dembia. Samochód solidnie oberwał przez wystające kamienie w zaroślach. Przed świętami za rzeką LRA znowu porwała kilku ludzi, to pierwszy atak od listopada 2013, już myśleliśmy, że problem się skończył. To znowu wszystko komplikuje. Bandyci porwali jednego z moich murarzy, na początku grudnia pracował przy kończeniu szkoły w centrum a w styczniu miał ze mną jechać do Dembia na budowę nowego kościoła.Murarza wypuścili 80 km od Rafai, w niedziele 28 grudnia wrócił do domu.  W święta modliliśmy się o pokój dla ogarniętej przemocą i wojną Afryki, mamy nadzieję że Nowy Rok przyniesie nam pokój i radość.

Przesyłamy wszystkim życzenia Bożego Błogosławieństwa oraz Pokoju i Dobra na ten 2015 ROK. Pracujący na misji siostry i bracia, o. Kordian Merta oraz Parafianie z Rafai

 


zobacz

Stajenka w kościele w Rafai

 

 


praca misyjna

galeria zdjęć 


linki do stron internetowych

 
 


kontakt z biurem misyjnym 


 
tel. 32 252-68-70 wew. 410, 411.

 


    

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

     
do góry