Misje OFM - serwis informujący o działalności misyjnej Zakonu Braci Mniejszych Polskiej Prowincji Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny

Serwis informujący o działalności misyjnej Zakonu Braci Mniejszych Polskiej Prowincji Wniebowzięcia N.M.P. w Katowicach - Panewnikach


  < strona główna
 


 

 

 

 

 

 

 

  27 listopada 2014 

 

Ks. Dziedzic dla RDN: Dziękuję wszystkim za modlitwę


Jestem wolny i dziękuję wszystkim za modlitwę – powiedział Radiu RDN Małopolska ks. Mateusz Dziedzic. Misjonarz uprowadzony ponad sześć tygodni temu w Republice Środkowoafrykańskiej został wczoraj uwolniony z rąk rebeliantów.

Szczęść Boże. Pozdrawiam Was wszystkich serdecznie. Jestem wolny, teraz wiem że wolność to wielka wartość. Jestem w szpitalu w Kamerunie, mam bardzo dobrą opiekę. Pan Bóg dopuszcza trudne chwile ale też daje siłę. Ja tego doświadczyłem, bo sześć tygodni spędziłem w lesie, ale Pan Bóg dał mi siłę, aby to wszystko znieść. Wiedziałem, że dużo ludzi jest ze mną i że modlą się za mnie w Republice Środkowoafrykańskiej, w Polsce, w mojej diecezji, moja rodzina, przyjaciele, kapłani. Ja to wszystko wiedziałem i czułem moc modlitwy. Również w lesie modliliśmy się w razem z więźniami. Ks. Mirosław Gucwa negocjował z rebeliantami, wysłał nam m.in.lekarstwa. Każdego dnia odprawiałem Msze św. i głosiłem Słowo Boże. Modlitwa była naszą siłą i przeżyliśmy te trudne chwile. Dziękuję Wam wszystkim za modlitwę i za pamięć. Dziękuję księdzu biskupowi Andrzejowi Jeżowi, ks. Krzysztofowi Czermakowi, bo wielu ludzi Kościoła zaangażowało się w moje uwolnienie, walczyli o moją wolność, także Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Jestem wolny. Jestem szczęśliwy. Pozdrawiam Was wszystkich serdecznie. Niech Pan Bóg Wam błogosławi. Pan Bóg jest wielki. Do zobaczenia w Polsce. Szczęść Boże – powiedział ks. Mateusz Dziedzic Radiu RDN Małopolska.

Kapłan kontaktował się telefonicznie z rodziną i z wikariuszem biskupa tarnowskiego ds. misji. Misjonarz przebywa w Kamerunie, skąd ma trafić do Brazzaville w Republice Konga. 

 Radio RDN Małopolska  Ewa Biedroń 


Tarnów, 26 listopada 2014 r.

Ks. Mateusz Dziedzic, uprowadzony ponad 6 tygodni temu w Republice Środkowoafrykańskiej, jest już na wolności.

Pomyślnie zakończyły się negocjacje w sprawie uwolnienia misjonarza. Ks. Mateusz Dziedzic ma trafić do stolicy Kongo – Brazzaville.

„Uwolnienie ks. Mateusza Dziedzica, niesprawiedliwe uprowadzonego, jest dla nas dzisiaj wielką radością. Wszyscy się cieszymy i dziękujemy Bogu, że pozwolił nam doczekać tej chwili. Wiara ks. Mateusza i jego ufność Bogu są dla nas wielkim świadectwem. Codzienna Eucharystia, którą mógł sprawować i codzienna modlitwa, z dzielącymi jego los zakładnikami z Kamerunu i Republiki Środkowoafrykańskiej to dowód, że całą swoją życiową sytuację ucznia-misjonarza powierzył swojemu Mistrzowi Jezusowi Chrystusowi, którego od pięciu lat głosi w Afryce. Nie zapomnijmy również, że ks. Mateusz wraz z zakładnikami modlili się za wszystkich, którzy towarzyszyli im modlitwą i myślami. To dla nas wielka nauka, jak można zachowywać się w ekstremalnych sytuacjach życiowych" - mówi ks. Krzysztof Czermak, dyrektor Wydziału Misyjnego w Kurii Diecezjalnej w Tarnowie.

Wikariusz biskupa tarnowskiego ds. misji podkreśla, że rodzina ks. Dziedzica była dla niego i wielu współbraci w wierze wzorem przeżywania tego smutnego wydarzenia w perspektywie wiary. „Będąc w ciągłym kontakcie z rodziną przez kontakt w domu rodzinnym czy przez rozmowę telefoniczną, odczuwałem, że to wszystko, co przeżywa ich syn, brat i szwagier ofiarowują Bogu. Zatroskana mama i liczne rodzeństwo z rodzinami trwali na modlitwie 'w dzień i w nocy'" - podkreśla ks. Czermak.

Ważne, szczególne zadanie w uwolnieniu naszego misjonarza miał ks. Mirosław Gucwa – wikariusz generalny diecezji, w której pracuje ks. Mateusz i trzech innych tarnowskich misjonarzy. „To on kontaktował się z nim jak tylko było możliwe, podtrzymywał go na duchu, informował o działaniach na rzecz jego uwolnienia. Ks. Mirosław Gucwa dostarczał także leki, wodę, żywność oraz wino i chleb do sprawowania Eucharystii. Pomagali mu w tym inni nasi misjonarze pracujący w diecezji Bouar. W tym wydarzeniu trzeba szczególnie wspomnieć zwłaszcza ks. Leszka Zielińskiego, który bardzo przeżywał uprowadzenie swojego proboszcza. Miał przecież razem z nim dzielić ten sam los, ale ksiądz Mateusz wskazał na siebie jako zakładnika. Ks. Leszek trwał i trwa na misji, gdzie miało miejsce to przykre wydarzenie. Razem z tamtejszymi parafianami modlili się, by ks. Mateusz mógł do nich powrócić. Obecnie misja jest strzeżona przez żołnierzy. Tak jednak nie było zaraz następnego dnia po uprowadzeniu, kiedy ks. Leszek był sam, a więc ciągle narażony na niebezpieczeństwo. Parę dni po owej feralnej nocy ktoś próbował atakować misję. Szczęście, że napastnicy zostali przepędzeni." - mówi ks. Czermak.


KOMUNIKAT BISKUPA TARNOWSKIEGO

Tarnowski misjonarz, ksiądz Mateusz Dziedzic, uprowadzony przez rebeliantów, jest już na wolności. Przez ponad 6 tygodni był przetrzymywany w zachodniej części Republiki Środkowoafrykańskiej, niedaleko misji, w której jest proboszczem. Do jego uwolnienia przyczyniła sie zarówno strona kościelna, jak i rządowa krajów afrykańskich i Polski. Wraz z nim uwolnieni zostali niektórzy zakładnicy.
Cieszymy się dziękując Bogu za pokojowe rozwiązanie tej sprawy, która była przedmiotem nieustannych naszych modlitw. Łączymy się duchowo z księdzem Mateuszem ucząc się od niego wiary i cierpliwości. Podobne świadectwo zawierzenia Bogu dała nam wszystkim rodzina księdza Mateusza i za to jesteśmy jej wdzięczni. Swą modlitwą o uwolnienie księdza Mateusza włączały się liczne wspólnoty i poszczególne osoby, również chorzy i cierpiący. Za nich wszystkich dziękuję dziś Bogu, sprawcy naszej radości.
Niech ten fakt przyczyni się do umocnienia naszej wiary w siłę modlitwy i pokojowego podejścia do konfliktów, które bulwersują nasze życie. Nie ustawajmy w modlitwie za ten tak ciężko doświadczany kraj i Kościół, w którym w liczbie ponad 30 osób pracują misjonarze polscy, w tym 11 księży i jedna osoba świecka z diecezji tarnowskiej.

Bóg niech będzie uwielbiony za radość, która dzięki uwolnieniu stała się udziałem księdza Mateusza, ale również i naszym.

† Andrzej Jeż
Biskup Tarnowski

 


 

RCA, 14 październik 2014r

 Witam serdecznie, 

 - Ze smutkiem przyjmuję te wiadomości o Mateuszu, nie tylko ze względu na jego osobę, ale też myślę, że to niedobry znak, że niejako pogarsza się nasza sytuacja, bo jeśli ktoś zaczyna takie działania, to inni, gdzie indziej, też może popróbują.
U nas w Kaga Bandoro dość spokojnie, ale w stolicy nie ma tego spokoju.
Miałem pojechać w piątek do Sibut aby odprawić Mszę święta na początek roku w niższym seminarium, ale teraz dowiaduje się, że pewno ksiądz dyrektor nie będzie mógł przywieźć grupy młodych z Bangi do Sibut, bo są trudności w poruszaniu się samochodami i w stolicy i poza; i to mimo kilku tysięcy żołnierzy przybyłych, aby zapewnić bezpieczeństwo ludności!
Wczoraj miałem zebranie z rada biskupią, dziś do południa powyciągałem z kartonów i poukładałem rzeczy, które mi ostatnio przywieziono z Bangi (głownie "podarunki" z dnia święceń i z Mszy prymicyjnych, miedzy innymi ornaty, ale tez artykuły biurowe, proszki, płyny itp. Pozostaje karton z dokumentami i książkami, które znajda miejsce w biblioteczce.
Mam co robić, każdego dnia. I już planujemy, jeśli to będzie możliwe, inne wyjazdy z wizytami parafii.
 

Błogosławię, dzięki za modlitwy!
+Tadek Zbigniew

 

 


Przesyłam  informacje od Ks. Mirka, wikariusza generalnego z diecezji Bouar, gdzie leży parafia Babona.


 tekst w formacie pdf                                                               Bouar, 13 październik 2014

                                              

O wydarzeniu w Baboua  

 

            W nocy z 12 na 13 października o 24h30 ośmiu uzbrojonych mężczyzn w mundurach wojskowych wtargnęło na misje w Baboua, po sforsowaniu bramy wjazdowej próbowali otworzyć silą drzwi do jednego z pokojów gościnnych. Słysząc ten huk księża Mateusz Dziedzic z Leszkiem Zielińskim wyszli ze swoich pokojów i wtedy zostali otoczeni przez uzbrojonych ludzi, którzy przedstawili się  jako "ludzie Miskina" . Chcieli zabrać ze sobą jako zakładników obydwu księży, ale po dłuższych pertraktacjach zgodzili się, by jeden z nich został na misji. Ks. Mateusz podjął decyzje, by Leszek został na miejscu a on sam pójdzie z nimi. Na pytanie dokąd maja iść odpowiedzieli agresorzy:  "w stronę Zoukombo".

            Po ich odejściu, po trzeciej nad ranem, Leszek ruszył do Bouar (100km). Po 5 tej dotarł do nas i wtedy dowiedzieliśmy się o tym co zaszło w Baboua. Juz nie będzie spokoju w sercu dopóki Mateusz nie wróci.

            W Bouar gościmy szefowa MINSUCA, zasp dowódca wojsk ONZ-tu mieszka w sąsiedztwie naszej misji. Wszyscy wiec zostali poinformowani o tym wydarzeniu i przesłali raporty gdzie trzeba. My zaś z Leszkiem po Mszy św. wysłaliśmy wiadomość do Polski i do Nuncjusza w Bangui, który szybko zainterweniował u komendanta wojsk francuskich Sangaris. Zostali też poinformowani szczegółowo o całym zajściu Żołnierze Polscy stacjonujący w Bangui (Eufor) z którymi zresztą jesteśmy w ciągłym kontakcie i zawsze możemy liczyć na ich wsparcie. 

            Parę minut temu dowiedziałem się od szefowej Minusca, ze wszyscy ambasadorowie przy ONZ - cie  w Nowym Yorku wiedza co się wydarzyło w Baboua i będą wywierać nacisk dyplomatyczny na odpowiednie władze w RCA i Kamerunie.

            "Ludzie Miskina" stanowią ugrupowanie zbrojne RDPC - Zgromadzenie Demokratyczne Ludu  Centralnej Afryki - Rassemblement Démocratique du Peuple Centrafricain.. Od ponad roku utworzyli swoja bazę w pobliżu wioski Zoukombo. Wcześniej byli w okolicach Paoua, ciągle w opozycji zbrojnej do rządu byłego prezydenta Bozize, rebeliantów Seleka, kiedy byli w Bouar, i obecnej pani prezydent Cathérine Samba Panza. 

 Od kiedy pojawili się w Zoukombo nękają podróżników, zwłaszcza drobnych handlarzy, którym zabierali pieniądze i wartościowe przedmioty. Od sierpnia tego roku zaczęli palić zatrzymane samochody domagając się juz wtedy uwolnienia ich szefa, generała dywizji Martin Kountamandji alias  Abdoulaye Miskine.

            Parę tygodni temu wzięli pierwszych zakładników: około dziesięciu Środkowoafrykanczyków i ośmiu Kameruńczyków. Ciągle to samo żądanie: uwolnienie ich szefa.  Tydzień temu rozmawiałem z żoną jednego z zakładników. Miała z nim kontakt telefoniczny. Dowiedziała się wtedy od męża, że są dobrze traktowani i nie grozi im większe niebezpieczeństwo. Ciągle czekają na ruch ze strony Bangui i Yaoundé. Również w tamtym przypadku odpowiednie władze zostały o wszystkim poinformowane.

            Mateusz i Leszek w rozmowie z tymi ludźmi usłyszeli identyczne żądanie, "uwolnienie szefa" który przebywa w wiezieniu w Kamerunie. Nie chcieli żadnych pieniędzy, nie chcieli nic ukraść z domu. Chodzi o żądanie mające charakter polityczny. 

            Wszyscy poinformowani mają jakiś plan działania, my również, na najbliższe dni. Nie mogę jednak dzisiaj o tym pisać ani mówić. Na pewno nie będziemy używać siły. Nasza silą jest przede wszystkim modlitwa. W tej chwili najbardziej tej modlitwy potrzebuje oczywiście  ksiądz Mateusz i Jego Rodzina w Polsce. Łączmy się więc w tej modlitwie, która sprawi, że będziemy mieli Mateusza wśród nas.

Szczęść Boże                                                                       ks. Miroslaw Gucwa




 tekst w formacie pdf                                                             

 Polski misjonarz porwany w Republice Środkowoafrykańskiej (gazeta.pl) więcej >>>>

 


Porywacze uprowadzili księdza Mateusza Dziedzica – polskiego misjonarza w Republice Środkowoafrykańskiej. (tvp.info) więcej >>>>

 

 

 

praca misyjna

galeria zdjęć 


linki do stron internetowych

 
 


kontakt z biurem misyjnym 


 
tel. 32 252-68-70 wew. 410, 411.

 


    

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

     
do góry